- Opowiedz mi o niej.
- Jest śliczna. Ma długie, jasne włosy. Błękitne i wesołe oczy. Zawsze roześmiane. Ubiera się bez jakiegoś jednego stylu. Lubi spódnice i sukienki. Jest zawsze wesoła, i ma cudowny uśmiech.
- A charakter?
- Jest ideałem. Miła, dobra, uczciwa, jest po prostu cudowna! - powiedziałeś z zachwytem w oczach.
- To na co czekasz?
- No właśnie,Karol, tu jest problem.
Olimpia. Olimpia. Olimpia.. Prawie Twoja. Niecodzienna. Tak bardzo inna.
****
- Andrzej! - powiedziała szczerząc się do Ciebie.
- Tak, Olimpia? - zapytał.
- Powiedz mi, dlaczego siatkówka?
- Tak wyszło. W sumie jakoś zacząłem. I pokochałem to. Dlaczego jesteś psychologiem?
- Zawsze chciałam pomagać ludziom.
***
- I do tego pomaga ludziom... Bezinteresownie! spotkałeś gdzieś taką drugą dziewczynę?
- No nie.. ale dalej mi nie opowiedziałeś, na co czekasz, i w czym jest problem.
- Poczekaj! Jeszcze nie wymieniłem wszystkich jej cech. Więc dalej. Jest naładowana pozytywną energią. Masz zły humor, wracasz, uśmiecha się do Ciebie i od razu wszystko przechodzi, a Ty masz ochotę góry przenosić. Na stres zawsze odpowiada uśmiechem. Przed każdym meczem potrafiła mnie ogarnąć. To jest niesamowite! Ona jest niesamowita. Nietuzinkowa. Nigdy nie spotkałem kogoś tak wyjątkowego! I wiesz co jest najlepsze? Że ona się nigdy nie denerwuje. Zawsze jest piękna, nawet wtedy, kiedy nie może spać w nocy. Jest piękna wtedy, kiedy się uśmiecha, i kiedy coś jej nie pasuje. Jest moim aniołem.
- Więc, co stoi na przeszkodzie?
- Umarła.
- Dlaczego więc mówisz o niej w czasie teraźniejszym?
-Bo w moim sercu będzie żyła. Zawsze.
Nasunęło mi się po obejrzeniu Słodkiego Listopadu.
smutno mi jakoś :C
Przepraszam za tą poprzednią wiadomość :) coś mi strzeliło do głowy.
sobota, 15 czerwca 2013
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Moje kochane. Zawodziłam Was już tyle razy, że pewnie zawiodę i następny.
Blog zostaje oficjalnie zakończony.
Spytacie, dlaczego?
Otóż przeczytałam kilka onepartów innej autorki. I stwierdziłam, że jeżeli się za coś bierzemy, to trzeba umieć to robić. Ja niestety nie mam takiego talentu.
Co prawda mam kilka historii już napisanych. Jednak nie będę Was nimi truła.
Życzę Wam powodzenia na Waszych blogach
Kocham Was
mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie i spotkamy się gdzieś jeszcze :)
- kuna.
Blog zostaje oficjalnie zakończony.
Spytacie, dlaczego?
Otóż przeczytałam kilka onepartów innej autorki. I stwierdziłam, że jeżeli się za coś bierzemy, to trzeba umieć to robić. Ja niestety nie mam takiego talentu.
Co prawda mam kilka historii już napisanych. Jednak nie będę Was nimi truła.
Życzę Wam powodzenia na Waszych blogach
Kocham Was
mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie i spotkamy się gdzieś jeszcze :)
- kuna.
piątek, 7 czerwca 2013
once again
Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie.
Patrzysz w okno i smutek masz w oku...
Przecież mnie kochasz nad życie?
Sam mówiłeś przeszłego roku...
Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tym.
Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków...
Przecież ja jestem niebem i światem?
Sam mówiłeś przeszłego roku...
Czytając ten wiersz w klasie na twojej lekcji polskiego wróciły wszystkie wspomnienia. Oko zaszkliło ci się delikatnie. Musiałaś jakoś przerwać tę niezręczność. Nie chciałaś, żeby dzieci widziały, że cierpisz.
- Jak rozumiecie ten wiersz? - zapytałaś przerywając serię smutnych myśli. Nastolatki podniosły ręce do góry. - Olu, proszę.
- Uważam, że ten wiersz jest o cierpieniu. O Cierpieniu kobiety, którą mężczyzna wykorzystał, grał na jej uczuciach. - powiedziała Ola.
- Każdy może interpretować ten wiersz inaczej, jednak czekam na inną interpretację. - powiedziałaś ocierając łzę.
- Może Ty, Olimpia. - powiedziałaś patrząc na dziewczynę. Odstawała od reszty klasy. Była dojrzalsza, mądrzejsza. Była inna. Ciężko było do niej dotrzeć, nigdy nie mówiła o uczuciach, zawsze zgłaszała się na lekcji i była niezwykle aktywna, jednak nie dawała się poznać.
- Ja uważam tak jak Ola. - powiedziała dziewczyna.
- Dobrze, w takim razie czy jest ktoś jeszcze, kto inaczej odbiera ten wiersz?
- Tak, ja. - powiedziała Kinga.
- Tak więc proszę.
- Mi się wydaje, że to jest o nieszczęśliwej miłości i cierpieniu. Wydaje mi się, że jest to o kobiecie, która nie może sobie poradzić z tym, że ktoś ją zostawił. Ona dalej kocha tę osobę, mimo że już nic ich nie łączy. On wyznawał jej miłość, ale jak widać to uczucie było kruche. Świadczy o tym fragment : " Sam mówiłeś przeszłego roku."
- Dobrze, Kinga. Wiersz, jak możemy się domyślać, jest napisany na podstawie uczuć autorki. Jak myślicie, co czuła wtedy autorka?
- Smutek!
- Żal!
- Tęsknotę!
- Była głupia. - powiedział Patryk z ostatniej ławki.
- Czemu tak sądzisz, Patryś?
- Bo która normalna kobieta daje się omotać? Ludzie.. - powiedział. Jego wypowiedź przerwał dzwonek.
- Idźcie. Notatkę zapiszemy jutro. Przeczytajcie na jutro proszę pozostałe wiersze ze strony 223! - powiedziałaś. Uczniowie migiem opuścili klasę. Rozpłakałaś się. Nie mogłaś pogodzić się z tym, co się stało. Mimo że to było już rok temu.
- Proszę pani, co się stało? Widziałam łzy w pani oczach. Niech pani nie płacze. Na dupków szkoda życia. - usłyszałaś nad głową melodyjny głos.
-Olimpia.. - powiedziałaś. - To nie jest takie łatwe.
- Jest, jest. Przyprowadziłam kogoś pani. Co złego to nie ja. - powiedziała i zniknęła.
- Zastanawiałaś się kogo przyprowadziła i kim on jest. Nikogo nie było. Zostawiłaś dziennik, wzięłaś kartkówki do sprawdzenia i wyszłaś ze szkoły. Wyglądałaś źle. Postanowiłaś sobie zrobić szalony wieczór z lodami i melodramatami. Podeszłaś do swojego samochodu. Stał tam on.
- Wybacz mi. - powiedział. Nic nie odpowiedziałaś, po prostu go przytuliłaś, tak bardzo ci go brakowało.
-Ale skąd ona?
- Jest moją siostrą.
******
- Halo, proszę pani? - zapytał Kuba machając ci przed oczami.
- A tak. Na czym skończyliśmy? - zapytałaś.
- Na notatce. - odpowiedziała klasa. Czyli to wszystko Ci się zdawało. Czyli najzwyczajniej w świecie dalej go nie było, byłaś sama i nie czułaś się z tym dobrze. Ale trzeba żyć dalej, bez niego. Bez Michała Kubiaka.
Powrót, bo czemu nie? :)
piątek, 5 kwietnia 2013
następna :)
- Widywał ją na każdym meczu w Bełchatowie. Raz przychodziła sama, raz ze znajomymi, nie ważne z kim, zawsze była tak samo piękna i ładna w meczowej koszulce SKRY. Podejrzewał, że ładnie jest jej we wszystkimi innym. Uśmiechał się do niej, a ona oddawała mu uśmiechy. Takiego uśmiechu jeszcze nie widział. Taki uroczy, czarujący wręcz. I stało się. Kolejny mecz, postanowił, że podejdzie do niej i zagada, ale przyszła z jakimś chłopakiem, bardzo przystojnym z resztą, całowali się, obściskiwali, nie mógł na to patrzeć. Posłał jej jedynie ukradkowy uśmiech. Raz w ciągu całego meczu, a przecież były takie mecze, kiedy szczerzył się do niej przez dziewięćdziesiąt minut. Siedziała z chłopakiem. Chłopak był wyraźnie znudzony, natomiast ona dopingowała całym sercem. Widać było, że jest prawidziwym kibicem Skry. Nie sezonowcem, nie kibicem sukcesów. Widać było, że Skra Skradła jej serce. No, ale po co go tu przyprowadziła? Chciała, żeby siatkarz był zazdrosny? Chciała zrobić mu na złość? Ale przecież nic ich nie wiązało. Żadna werbalna czy niewerbalna umowa, przecież to były tylko zwykłe, może nawet koleżeńskie uśmiechy, a on oczekiwał Bóg wie czego. Mecz wygrali 3:0 i nawet dostał MVP, ale jakie to miało znaczenie, jeżeli jego dziewczyna, tak na prawdę nie była nawet w małej części jego? Nawet skrawek jej nie należał do niego. Wielkimi krokami zbliżał się mecz. Aż w końcu wielkie wydarzenie nastąpiło i dało się słyszeć pierwszy gwiazdek sędziego. W trakcie meczu kilkakrotnie posyłał dziewczynie spojrzenia czy uśmiechy znacznie śmielej niż ostatnio, mimo, że była z chłopakiem. Nie szło mu dzisiaj i został zmieniony. Siedział i obserwował dziewczynę. Uśmiechnął się do niej. Nagle piękna dziewczyna zaczęła się kłócić ze swoim chłopakiem, chłopak zaczął ją szarpać, aż w końcu ją zostawił. Została tam sama, zalana łzami. Chciał co niej wyjść, ją przytulić, ale przecież nie mógł w trakcie meczu opuścić boiska. Mecz szybko się skończył, z czego akurat się cieszył. Przeszedł przez barierki i doszedł do niej. Właśnie zabierała swój płaszcz z krzesła. Chwycił ją za ramię. Dziewczyna przestraszyła się, a potem uśmiechnęła serdecznie. - Zauroczyłaś mnie, nieznajoma. - Zauroczyłeś mnie, Atanasijevic.Oj, zawsze mówicie, że jest smutno to teraz macie jakieś zauroczenia :D chociaż wg. Mnie to jest najsłabsza historia na oneparcie. Ale tak patrzyłam na Alka na tapecie i nie mogłam się powstrzymać. :D
poniedziałek, 18 marca 2013
twelfth.
Każdy dzień był dla mnie pułapką. Plątałam się w sieci nieporozumień i konfliktów w samej sobie. Przerażała mnie ta nienawiść i miłość jednocześnie. Przerażałam siebie samą. Nie wiedziałam co mam robić, i w tym momencie on się oświadczył, to miał być najlepszy sposób na ogarnięcie swoich myśli i całego życia. To miał być sposób, żeby w końcu uwolnić się od wspomnień. Bolesnych wspomnień.
Ani różnica poglądów, ani różnica wieku, nic w ogóle nie może być powodem zerwania miłości. Nic, prócz jej braku.
Ani różnica poglądów, ani różnica wieku, nic w ogóle nie może być powodem zerwania miłości. Nic, prócz jej braku.
I to była prawda. Te dwa zdania zawładnęły moim życiem. Decydowałam się na bycie wiecznie nieszczęśliwą, żeby zapomnieć o tym, że byłeś, że jesteś i że wciąż Cię kocham, mimo że jesteś na drugim końcu świata. Ale nie mogłam zrobić nic innego i każda inna decyzja przyprawiała mnie o mdłości. Co ja mogłam zrobić? Przecież nie mogłam pojechać do Ciebie, do Gdańska, nie mogłam. Teraz byłam z Twoim bratem do którego nie czułam absolutnie nic, a wyznawanie miłości szło mi nadzwyczaj łatwo, co było dziwne. Kłamstwa są łatwiejsze. I nawet łudziłam się, że może miłość z czasem przyjdzie, ale teraz wiem, że nie. I jest tak, jakby miłość ktoś grał nam na skrzypcach bez strun.* Niestety świat toczył się dalej, a ja nie miałam tyle czasu, by ciągle się nad sobą użalać. Dni mijały szybko, i z każdym dniem było coraz bliżej naszego ślubu. Boże, jak to brzmi. Wyobrażacie sobie mnie z mężem, z gromadką dzieci i szczekającym psem? Ja sobie tego nie wyobrażam, nie jestem stworzona do budowania rodziny. Trzeba umieć to wszystko ogarnąć, a co ja mam zrobić? Nie jestem w stanie ogarnąć nawet własnych uczuć, nie jestem w stanie zrobić nic.
Marsz Mendelsona rozbrzmiewał w kościele, a ja z każdym dźwiękiem czułam się coraz gorzej i miałam ochotę uciec, ale było za późno. Miałam wyjść za Twojego brata. Ślub odbywał się w Polsce, ze względu na to, że cała rodzina tu jest. Nie chciałoby nam się ściągać jej do Francji. Szłam do ołtarza ze łzami w oczach, ale wiedziałam, że muszę za niego wyjść. Nie zepsuj dobrego imienia naszej rodziny, pamiętaj.
Doszłam przed sam ołtarz. Wzniosłam oczy ku niebu, może Bóg zdoła odwrócić losy mojego życia.
- Ja chciałem tylko powiedzieć, że nie jestem odpowiednią osobą, na odpowiednim miejscu. Ja... wiem, że tutaj powinien stać Grzesiek, bo dobrze wiem, Wiola, że Ty kochasz Grześka, a on kocha Ciebie. Grzesiek, chociaż raz pokaż, że masz serce. - powiedziałeś. Uśmiechnęłam się do Ciebie, nie wiedziałam jak Ci dziękować, przytuliłam się do Ciebie najmocniej i szepnęłam na ucho
-Dziękuję Kuba, dziękuję.
Podchodzisz do mnie. Wszyscy goście czekają na to, co zrobisz, ja też nie wiem, jaki masz plan.
- Wiola, kocham Cię. - mówisz.
-Ja Ciebie też, Grzegorz. - odpowiadam.
A teraz? Teraz jesteśmy wesołą rodzinką z dwójką dzieci i szczekającym psem. Pajęczyna została tylko w kącie pokoju, w głowie poukładane myśli. Dziękuję Ci, Jakub, za wszystko co dla mnie zrobiłeś.
------------------------------------------
Takie tam z Łomaczami. Słodko, nie? :)
* SDM - tęsknota boli.
* SDM - tęsknota boli.
piątek, 8 marca 2013
Eleventh.
Liczyłam na jakieś przywitanie z Twojej strony,
cokolwiek.... nie wiem, mogłeś się chociaż przytulić? Przeszedłeś i
powiedziałeś cześć. Poszedłeś dalej, mnie wmurowało. Rozmawiałeś ze mną całą
noc, a dzisiaj stać Cię tylko na cześć? Co, szedłeś z kolegą, to co, wstyd się
przyznać, że poznałeś dziewczynę? Aż tak bardzo Ci z tym źle? Cały dzień
siedziałam w pokoju udając, przed samą sobą, że źle się czuję i nie wychodziłam
z pokoju – przeryczałam cały dzień, dzięki Tobie. I wiesz co? Jesteś skończonym
dupkiem. wyszłam na balkon, tak jak wczoraj , założyłam słuchawki i patrzyłam
przed siebie. Morze. Morze. Morze. Fale działają na mnie uspokajająco.
Słyszałam, że mnie wołasz, ale udałam, że nie słyszę. Nagle postanowiłeś
przejść przez barierkę co nadal totalnie mnie nie ruszyło, ale na zewnątrz. W
środku czułam strach, że coś Ci się może stać. A tu jednak. Niespodzianka.
Dobre, nie? Siadasz koło mnie i patrzysz przed siebie. Chyba też nie wiesz co
masz powiedzieć. Zdejmujesz moje słuchawki. Nie zwracam na to uwagi, ściągam je
i kładę na zimnym betonie. Nie odzywam się.
- No więc, co
tam u Ciebie? - pytasz. Siedzę cicho.
Szeptem wymawiam tylko : życie. Patrzysz na mnie dziwnym, obłąkanym wzrokiem.
Wczoraj wesoła, a teraz smutna jak nigdy dotąd. Nie takiej mnie chciałeś.
- Co jest? - pytasz ponownie.
- Życie. - odpowiadam oschle. Tak jak wcześniej.
- Ej, Daria, no weź... wszystko gra? Nic nie gra, nie widzisz co ja czuję? Nie
widzisz , ile we mnie emocji? Nie widzisz, że najchętniej bym się do Ciebie
przytuliła.
- Wiesz, mój drogi,
czasem jest tak, że emocje biorą górę nad człowiekiem. Znaczy próbują. Albo po
prostu, są tłumione, co powoduje tylko rozpacz i nic po za tym.Za bardzo
przywiązujemy się do ludzi, którzy mają nas gdzieś i nigdy prawdopodobnie się
nie odezwą. Przepraszam, muszę iść. - szepcę i wstaję. Wstajesz za mną i
zatrzymujesz mnie w swoich silnych ramionach. Nie chcę ich czuć – wiem, że to
skończy się złamanym sercem. -Odrywam się od Ciebie i patrzę w oczy. Widzisz ,
jak wyglądają moje oczy? Widzisz, ile łez w nich jest. Nie mówisz nic,
nachylasz się i całujesz mnie, szkoda, że po raz pierwszy i ostatni, jak myślę.
Wracam do domu w kiepskim nastroju. Wakacje udane, ale nadal nie wiem co sądzić
o tym wypadku z Tobą. Czy to dla Ciebie coś znaczyło? wątpię. Mijają sekundy,
godziny, dni, miesiące, aż w końcu minął rok.. nadal pamiętam. I nadal nie mogę
zapomnieć. Wiję się już od roku gdzieś w twoich ramionach, znaczy tak to sobie
wyobrażam. Nie odezwałeś się ani razu. Postanowiłam w końcu napisać.
- Gratuluję, udany
mecz! :) odpisujesz niemal momentalnie. Odpowiedź sprawia tylko, że w moich
oczach pojawiają się kolejne łzy. :
- Gdyby nie pewna osoba, która namieszała w moim życiu na pewno
nie był by tak udany. Słyszę dzwonek do drzwi. Schodzę po schodach, mam
nadzieję, że to nikt ważny, bo wyglądam jak siedem nieszczęść. Otwieram drzwi i
momentalnie na mojej twarzy pojawia się uśmiech! Wchodzisz do mojego mieszkania
i całujesz mnie namiętnie.
- Kocham Cię, Daria. - mówisz.
- Kocham Cię, Aleks.
Szkoda, że potem
znowu znikasz...Wrócisz?
-----------------------
Wiecie, że ja nie umiem pisać szczęśliwych zakończeń
bo sama ich nie doświadczam swoją drogą, ale co zrobisz, buta nie zjesz.
Przepraszam, za tak długą nieobecność.
Kuna.
sobota, 2 lutego 2013
tenth.
Minuta za minutą, a czas jakby się
zatrzymał. Pijesz kolejny kieliszek. Co za różnica który? I tak
przegrałeś. Przegrałeś swój mecz. Mecz z Słowenią Przykre,
prawda? To twoje mózgu nie docierało, że picie tak dużej ilości
alkoholu nic nie zmieni. Teraz liczył się tylko ten procentowy
towarzysz.
- Kelner! Jeszcze raz to samo.... albo
przynieś od razu trzy. - odezwałeś się pijackim głosem. Facet
obok spojrzał na ciebie niechętnie, jednak się nie odezwał. Nie
śmiał, nie miał odwagi. Ha! Do niego, do wielkiego pana Michała
odezwać się... Ktoś taki jak on? Nie do wyobrażenia. Kelner podał
ci trzy kieliszki wódki. Obok przysiadła się jakaś kobieta.
Patrzyła na ciebie uważnie, wcale nie zrażona spojrzeniami, które
jej posyłałeś.
-Jak się czujesz, panie Kubisztal? -
zapytała, z głosem na pół drwiącym, na pół poważnym. Ten
patrzył na nią chwilę zainteresowany. No, w końcu był mężczyzną,
mimo iż pijany mógł stwierdzić, że była ładna, nawet bardzo.
-A jak się mogę czuć? - odpowiedział
pytaniem, na pytanie, zastanawiając się, skąd ta dziewczyna się
urwała i jak śmiała się do niego odezwać. Bo wiecie, pijany
Michał, to nie ten sam Michał, zmieniał się wtedy diametralnie.
Nie był już miły i mało go obchodziło, co ludzie sobie o nim
pomyślą. - Przegraliśmy mecz. Mam się cieszyć, a może udzielać
wywiadu, dlaczego nam źle poszło? - patrzał dalej na nią, prosto
w jej oczy. - Przecież, to oczywiste, że ja wszystko zepsułem.
Gdyby nie te rzuty karne, wszystko było by dobrze, ale nie, musiałem
to wszystko... ahh.. - podparł się łokciami na blacie, a głowa
schowała się w jego dłoniach. Siedział teraz bokiem do niej.
Dziewczyna się zaśmiała. Tak po prostu. Nie pocieszała go, nie
czuła się do tego zobowiązana, zaraz jednak ucichła i spojrzała
na niego poważnie, zbudzał w niej jednak litość? Nie, to było
współczucie. Zachowywał się jak małe dziecko, które nie
rozumie, że czas na zabawę się już skończył i czas się położyć
spać..
-Nie ma się co obwiniać. Nie tylko
ty popełniłeś błędy. Gdybyście mieli wygrać, to byście
wygrali. Najwyraźniej, tamta drużyna była bardziej przygotowana, a
ty już tego nie zmienisz. Wina leży w całej drużynie, nie w
jednostkach. Jak nie tym razem, to następnym. - powiedziała,
poklepała go po ramieniu i wstała. Nie miała nic więcej do
dodania, niech on sam sobie to przemyśli.
rok później
Siedział tam, jak rok temu. Siedział
tam i opijał zwycięstwo z kolegami. Wygrali, dzięki temu
ostatniemu rzutowi, ostatniemu karnemu, który strzelił tak, że
Chorwaci zbierali szczęki z podłogi. Bo jak, on nie potrafi? Wręcz
przeciwnie! Jest mistrzem. Na jego szyi zawisł złoty medal, to się
nie bierze znikąd. Gdyby to było mało, został wybrany najlepszym
zawodnikiem całego turnieju. Jeszcze jakieś pytania?
Siedziałaś przy barze i
posyłałaś mu ukradkowe spojrzenia. Nie chciałaś podchodzić,
stał z kolegami, nie chciałaś przeszkadzać. Pewnie mieli jakieś
swoje sprawy, jakieś swoje przemyślenia. Ile ty wiedziałaś o
piłce ręcznej? Dużo, ale na pewno nie tyle, co oni. Nagle jego
koledzy gdzieś wyszli. Siedział sam i uśmiechał się przed
siebie, na dobrą sprawę nie wiadomo do kogo. Może do Ciebie?
Postanowiłaś w końcu podejść.
- Jak się czujesz, panie Kubisztal?
- powiedziałaś uśmiechając się serdecznie.
- A jak się mogę czuć? -
odpowiedział pytaniem, na pytanie, uśmiechając się figlarnie do
dziewczyny. - Wygraliśmy mecz. Cieszę się jak idiota.
- Mówiłam! - powiedziałaś i
uśmiechnęłaś się jeszcze piękniej niż zwykle. Przyglądał Ci
się dłuższą chwilę po czym cię pocałował. Oddałaś
pocałunek po czym poklepałaś go po plecach i odeszłaś. Wyszłaś
z klubu uśmiechnięta, ale trochę zdziwiona swoim i jego
zachowaniem. Czego on może chcieć od zwykłej dziewczyny
pracującej na poczcie? Nagle ktoś złapał Cię za ramię.
- - Już raz mi uciekłaś, wystarczy. - powiedział i pocałował ją zachłannie. Już nie pozwolił jej odejść.---------------------------------------------------tak bardzo wesołe, tak bardzo w nie moim stylu! :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)